zamknij reklamę

Kurs - Rodzic na medal

1. Na początek:

Film stworzony w ramach programu UEFA RESPECT przez angielską federację piłki nożnej - Football Association.

Film ten to doskonały materiał dydaktyczny dla rodziców dzieci uprawiających piłkę nożną.

Szanuj przeciwnika, szanuj różnice i różnorodność, szanuj GRĘ!

2. 7 zachowań rodziców, które przeszkadzają dzieciom zostać liderami:

Rodzice mają w zwyczaju otaczać dzieci miłością i troszczyć się o nie najlepiej jak potrafią, ale często w ten sposób zabierają im szanse zostania liderami. Jak powinni postępować wobec pociech, żeby te miały większe szanse na zostanie w przyszłości przywódcami z prawdziwego zdarzenia?

Od Tima Elmore'a - specjalisty od kształtowania liderów, autora ponad 25 książek na temat przywództwa, założyciela i prezesa Growing Leaders (firmy zajmującej się mentorowaniem młodym ludziom) - dowiedziałam się, jak my, rodzice, zawodzimy nasze dzieci i uniemożliwiamy im zostanie liderami, jakimi mogłyby się stać. Przedstawił siedem zachowań rodziców, które powstrzymują najmłodszych przed zostaniem przywódcami - zarówno w swoim życiu, jak i w międzynarodowych przedsiębiorstwach.

1. Nie pozwalają im podejmować ryzyka

Żyjemy w świecie, w którym ostrzeżenia i niebezpieczeństwa czają się na każdym rogu. Zakorzeniony w nas zwrot „bezpieczeństwo przede wszystkim” wzmaga w nas obawę o utratę dzieci, więc robimy wszystko, by je chronić. W zasadzie jest to nasza praca, ale izolujemy je od zdrowych ryzykownych zachowań, co wywołuje odwrotny efekt. Europejscy psychologowie odkryli, że gdy dzieci nie bawią się na zewnątrz i nie wiedzą, czym jest zdarte kolano, często jako osoby dorosłe zmagają się z fobiami. Dzieci muszą kilka razy upaść, by dowiedzieć się, że to normalne. Nastolatki potrzebują zerwać z chłopakiem czy dziewczyną, żeby nauczyć się dojrzałości emocjonalnej, jakiej wymaga trwały związek. Jeśli rodzice usuwają ryzyko z życia dzieci, nasi rosnący liderzy będą zapewne bardzo aroganccy i z niskim poczuciem własnej wartości.

2. Ratują zbyt szybko

Obecna generacja młodych ludzi nie wykształciła sobie niektórych życiowych umiejętności, które zdobywały dzieci 30 lat temu, ponieważ rodzice zajmują się wieloma problemami za nich. Kiedy ratujemy dzieci z opresji zbyt szybko i oferujemy pociechom zbyt silne poczucie wsparcia, zdejmujemy z nich potrzebę nauczenia się nawigowania trudnościami oraz rozwiązywania problemów na własną rękę. To rodzaj rodzicielstwa na krótką metę, w którym ginie idea przywództwa - polegająca na wyposażaniu młodych ludzi w narzędzia pomagające im iść przez życie samodzielnie. Prędzej czy później dzieci przyzwyczają się do tego, że są ratowane. „Jeśli zawiodę albo nie sprostam zadaniu, rodzic wszystko naprostuje i zdejmie ze mnie konsekwencje mojego wykroczenia” - myślą. Naprawdę jednak nie jest to nawet zbliżone do tego, jak działa świat, w związku z czym nie pozwala to naszym dzieciom stać się poważnymi dorosłymi.

3. Zbyt łatwo wpadają w zachwyt

Nurt podkreślający znaczenia poczucia swojej wartości, który obecny jest od czasu, gdy pokolenie Baby Boomers było dziećmi, zakorzeniło się w systemie szkolnym w latach 80. Mentalność „każdy dostaje nagrodę” może sprawić, że nasze dzieci będą czuły się wyjątkowe, ale badania sugerują, że ta metoda ma niezamierzone konsekwencje. Dzieci zauważają, że matka i ojciec są jedynymi ludźmi, którzy uważają je za wspaniałe, nikt inny tego nie robi. Zaczynają wątpić w obiektywność rodziców. To miłe przez chwilę, ale oderwane od rzeczywistości. Kiedy zbyt łatwo wpadamy w zachwyt i ignorujemy marne zachowanie naszych pociech, dzieci uczą się, jak oszukiwać, wyolbrzymiać i kłamać, by uniknąć trudności. Nie mają warunków, żeby się temu przeciwstawić.

4. Pozwalają odkupić winę dobrym sprawowaniem

Twoje dziecko nie musi cię kochać w każdej minucie. Dzieci dojdą do siebie po rozczarowaniu, ale nie będą w stanie dojść do siebie w wyniku skutków zepsucia. Więc mów im „nie” czy „nie teraz” i umożliwiaj im walkę o to, co jest dla nich ważne i czego potrzebują. Jako rodzice mamy w zwyczaju dawać dzieciom to, czego pragną, i nagradzać je, szczególnie w rodzinie wielodzietnej. Kiedy dziecko spisuje się w czymś dobrze, czujemy, że byłoby niesprawiedliwie chwalić i nagradzać jedną pociechę, a drugą już nie. Ta oderwana od realnego życia sytuacja powoduje, że gubimy szansę, by pokazać naszym dzieciom, iż sukces zależy od naszych własnych akcji i dobrych uczynków. Uważaj, by nie nauczyć ich, że nagrodą jest np. wycieczka do centrum handlowego. Jeśli wasza relacja oparta jest na materialnych nagrodach, dzieci nie zaznają ani wewnętrznej motywacji, ani bezwarunkowej miłości.

5. Nie dzielą się błędami z przeszłości

Zdrowe nastolatki pragną rozwijać skrzydła i próbować różnych rzeczy. Jako dorośli musimy im na to pozwolić, co nie oznacza, że nie możemy pomóc im nawigować na nieznanych dla nich wodach. Dziel się z nimi błędami, które sam popełniłeś, będąc w ich wieku, w taki sposób, by pomóc im dokonać właściwego wyboru. (Unikaj negatywnych lekcji nawiązujących do palenia, alkoholu, narkotyków itp.). Dzieci muszą się też przygotować do radzenia sobie z potknięciami i stawiania czoła konsekwencjom swoich czynów. Dziel się z nimi tym, jak czułeś się, kiedy obcowałeś z podobnymi doświadczeniami. Mów, co kierowało twoimi poczynaniami i w rezultacie jakie wnioski z tego wyciągnąłeś. Ponieważ nie jesteśmy jednym źródłem wpływu na nasze dzieci, musimy być tym najlepszym.

6. Mylą inteligencję i zdolności z ich wpływem na dojrzałość

Inteligencja często służy jako miernik dojrzałości dziecka, wskutek czego rodzice dochodzą do wniosku, że inteligentne dziecko gotowe jest na spotkanie z prawdziwym światem. Nie na tym to polega. Niektórzy zawodowi sportowcy i młode gwiazdy Hollywood dysponują niewyobrażalnym talentem, ale wciąż są narażone na publiczne skandale. To, że wyjątkowe zdolności towarzyszą jednemu z aspektów życia dziecka, nie oznacza, że pokrywają wszystkie sfery. Nie ma żadnej magii, żadnego „wieku odpowiedzialności” ani sprawdzonego przewodnika informującego, kiedy dziecko powinno otrzymać konkretne zezwolenia. Warto natomiast obserwować rówieśników twojego dziecka. Jeśli zauważysz, że są bardziej samodzielni niż twoje pociechy, być może opóźniasz osiągnięcie przez swoje dziecko samodzielności.

7. Nie realizują tego, co propagują

Naszym zadaniem jako rodziców jest kształtowanie życia, jakie chcielibyśmy, by nasze dziecko wiodło. Powinniśmy pomóc im wieść honorowe życie, żeby móc polegać na ich słowach i czynach. Jako głowy naszego domu możemy po prostu zachowywać się i mówić szczerze - białe kłamstwa będą pokrywać i osłabiać charakter. Pilnuj swoich małych etycznych wyborów, które inni mogą zauważyć, ponieważ mogę je dostrzec także twoje dzieci. Jeśli, na przykład, nie będziesz chodził na skróty, dzieci zrozumieją, że one też nie powinny. Pokaż im, co oznacza bezinteresowność, biorąc udział w wolontariacie. Traktuj ludzi i miejsca lepiej niż je postrzegasz, a twoje dzieci będą robiły to samo.

Źródło: kariera.forbes.pl
Autorka: Kathy Caprino

3Rola rodziców w wychowywaniu piłkarzy:

Jakub Kosecki jesienią był jedną z gwiazd Ekstraklasy. Jego sukcesy nie byłyby możliwe bez wsparcia najbliższych. O tym, jak zachowywać się wobec dziecka, jak mu pomagać i o... Komitecie Oszalałych Rodziców opowiada Roman Kosecki, ojciec piłkarza i wiceprezes zarządu PZPN ds. szkolenia.

Przede wszystkim należy dbać o higienę dziecka, by jadło dobre produkty, nie objadał się byle czym. A mamy na to wpływ– zaznacza na wstępie Roman Kosecki.

Drugą istotną kwestią jest kontakt na linii rodzice – trenerzy. –Należy pomagać trenerom i szkółkom w organizowaniu życia klubowego, bo to jest życie naszego dziecka– podkreślił.

Przestrzegł także przed tworzeniem... Komitetu Oszalałych Rodziców. –Nie może tak być, że rodzice pokrzykują na dzieci, mówią jak mają grać, krzyczą, krytykują. Dzieci to obserwują i denerwują się. Kibicujmy swojej drużynie, ale nie wtrącajmy się w szkolenie. Trener ma uprawnienia i to on jest najważniejszą postacią i to jego mają się słuchać dzieci. Nie rozliczajmy ich też od razu po meczu. Wielka prośba byśmy pomogli im wyrosnąć na ludzi fajnych, a nie zestresowanych i zagubionych– zaapelował Kosecki.

Źródło: www.extratime.tvp.pl

4. Rodzic na medal:

Artykuł pierwotnie skierowany jest do rodziców dzieci trenujących pływanie, natomiast jesteśmy przekonani, że świetnie nadaje się on również dla Rodziców/Opiekunów naszych młodych mistrzów - piłkarzy. Życzymy przyjemnej lektury.

Rodzice, czyli: kierowcy, logistycy, zaopatrzeniowcy, dietetycy, kucharze, lekarze, pielęgniarze, trenerzy, psycholodzy, fizjoterapeuci i sponsorzy w jednej albo dwóch osobach. Czy przychodzą Ci do głowy jeszcze inne obowiązki, które pełnisz w związku z pasją Twojego dziecka?

Ponieważ Twoje dziecko trenuje pływanie, Ty ponosisz koszty. Rodzice nierzadko myślą w ten sposób: inwestuję pieniądze, czas i emocje. Tyle poświęceń, a jakie masz zyski? Czy warto myśleć o czasie spędzonym z dzieckiem w kategorii zysków i strat? No i jak wychować mistrza?

Jeśli chcesz jak najlepiej wspierać swoje dziecko w rozwoju sportowym, to warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Po pierwsze: jaki jest Twój cel, czyli dlaczego chcesz, żeby Twoje dziecko trenowało pływanie? Uważasz, że sport to zdrowie, że dzięki temu nie siedzi przed komputerem albo telewizorem, nie ma czasu na głupoty i uczy się zdrowej rywalizacji.

Po drugie: co daje to Tobie, że Twoje dziecko uprawia sport? Jeśli jesteś rodzicem zaangażowanym to masz nowych znajomych, spędzasz dużo czasu w podróżach, masz do granic możliwości zorganizowany wolny czas no i masz poczucie, że wzorowo wypełniasz obowiązki rodzica, że zapewniasz swojemu dziecku optymalne warunki do rozwoju. Jeśli natomiast jesteś rodzicem mniej zaangażowanym to masz święty spokój kiedy dziecko wychodzi na treningi. W obu przypadkach zapewniasz sobie poczucie, że jesteś dobrym rodzicem.

A jak myślisz, dlaczego dzieci uprawiają sport? Najczęściej ponieważ chcą tego... ich rodzice. Mogą miło spędzać czas (jeśli trener dba o atmosferę na treningu), uczą się nowych umiejętności, spotykają się z kolegami, często wyjeżdżają i wtedy nie muszą chodzić do szkoły...

Dzieci trenujące pływanie również ponoszą koszty. To ogromny wysiłek fizyczny włożony w trening i czas, który można spędzić dużo przyjemniej. To zmęczenie i chroniczne niedospanie. Dalej można wymienić ograniczone kontakty z rówieśnikami nieuprawiającymi sportu, duży wysiłek włożony w utrzymanie tempa szkolnego i nadrabianie zaległości. A jakie dziecko ma zyski? W imię czego cały ten wysiłek?

Zauważ, że koszty, które ponosicie są bardzo realne i obiektywne, natomiast zyski są niepewne, ulotne i subiektywne. No bo przecież trudno nazwać zyskiem medale, które być może kiedyś Twoje dziecko zdobędzie. Sam medal jest wart ok 5zł. Medal można kupić w marketach sportowych. To co stanowi o wartości medalu to systematyczna praca, pokonywanie swoich słabości i nudy, morderczy wysiłek włożony w trening i start dzięki którym ten medal zdobyto. No i emocje!!!

Ludzie dają z siebie wszystko wtedy, kiedy lubią to co robią. Jak więc zarazić dziecko pasją do sportu, aby go niechcący nie zrazić? Wyobraź sobie taką sytuację: Twoje dziecko startuje w zawodach. Zajmuje drugie miejsce i poprawia życiówkę. Przypuśćmy, że mówisz do dziecka„Przegrałeś/-aś na ostatnich dziesięciu metrach. Musisz poprawić nogi”.Jakie emocje wywołuje taki komentarz rodzica, najważniejszej osoby w życiu dziecka? Myślę, że smutek, żal, rozgoryczenie, wstyd, poczucie winy. Pojawia się niechęć do trenowania. Sport zaczyna kojarzyć się z nieprzyjemnymi emocjami i frustracją. Kto to lubi?

Przypuśćmy, że w tej samej sytuacji (drugie miejsce, poprawiona życiówka) mówisz:„Poprawiłeś/-aś swój najlepszy czas! Brawo! Masz silne ręce, jak tylko poprawisz nogi będziesz pływał/-a jeszcze szybciej.”Jakie emocje wywołuje taki komentarz? Radość, duma, satysfakcja i chęć do trenowania, doskonalenia się. Ta sama sytuacja, ta sama informacja (należy wzmocnić nogi) a efekt zupełnie inny.

Lubimy przeżywać przyjemne emocje, unikamy emocji nieprzyjemnych. Dzieci mają tak samo. Jeśli więc uprawianie sportu wiąże się częściej z przeżywaniem emocji przykrych, to dziecko będzie robiło wszystko aby przestać trenować. Jeśli potem, jako osoba dorosła wróci do sportu i będzie startowało albo uczyło innych, to znaczy, że nie zrezygnowało ze sportu ponieważ nie lubiło tej dyscypliny, tylko dlatego że być może nie lubiło tego wszystkiego co się działo wokół niego, szczególnie niezadowolenia dorosłych. Czasami i rodziców, i trenerów.

Jeżeli myślisz, że namawiam Cię do zagłaskania Twojego dziecka, to się mylisz. Czasami trzeba coś powiedzieć stanowczo. Namawiam Cię jednak do refleksji: czego w Waszym życiu jest więcej? Nagród czy kar? Radości i satysfakcji czy złości i smutku? Chwalenie od rana do nocy za każdą najmniejszą rzecz nie jest optymalne. Dzieci potrzebują stawiania poprzeczki i wyznaczania granic. Ale potrzebują też wsparcia cierpliwego opiekuna.

Niektórzy rodzice wiedzą kiedy pozytywnie przycisnąć a kiedy trzeba odpuścić. Inni są za bardzo wymagający. Stawiają poprzeczkę tak wysoko, że dziecko na samą myśl ma „spięte poślady”. Za wysoko w danym momencie indywidualnego rozwoju dziecka. Jeszcze inni są nadopiekuńczy i zachwycają się każdym najmniejszym osiągnięciem swojego dziecka. Ci stawiają poprzeczkę za nisko. Pewnie znasz i jednych, i drugich, i trzecich:) A jakim rodzicem jesteś Ty?

Sytuacja zawodnika/zawodniczki określona jest przez wiele czynników psychofizycznych i społecznych. Urodził/-a się w mniejszej lub większej miejscowości, z takimi a nie innymi genami, które determinują jego/jej zdolności psychofizyczne. Ma takich a nie innych rodziców, nauczycieli, trenerów, kolegów. W pobliżu jego/jej miejsca zamieszkania znajduje się basen lub musi dojeżdżać wiele kilometrów, aby odbyć codzienny trening. Nie tylko to co wymieniłam powyżej wpływa na przyszłe sukcesy zawodnika/zawodniczki. To zawsze jest konglomerat wielu czynników. Dzięki temu może dochodzić do kompensacji w pewnym ograniczonym zakresie. Brak działania jednego czynnika może być równoważony działaniem innych czynników. Np. rodzic dużo pracuje i nie może czy nie chce uczestniczyć w życiu młodego sportowca, ale jest wspaniały trener albo pomocny rodzic kolegi czy koleżanki.

Rodzice są najważniejszymi osobami w naszym życiu. Rola rodzica w wychowaniu młodego człowieka jest ważna, jednak nie zawsze dominująca. Wielu zawodników zostało mistrzami dzięki wsparciu i dobrze rozumianemu zaangażowaniu rodziców, inni zostali mistrzami pomimo braku optymalnego wsparcia ze strony rodziny. Ojciec Michaela Phelpsa opuścił dom, gdy Michael miał ok. 7 lat. To trener przez jakiś czas odwoził Michaela do szkoły i po szkole przywoził na popłudniowy trening, bo mama pracowała a taty nie było. Ponieważ mama pracowała do późna, Michael jako ostatni był zabierany do domu.

Każdy jest inny. I rodzic, i dziecko. Nie ma jednej recepty na wychowanie mistrza, ale zawsze warto robić to, co się robi jak najlepiej. A do tego potrzebna jest refleksja.

Ty rodzicu jesteś ekspertem od swojego dziecka. Mam nadzieję, że dzięki prezentowanym felietonom znajdziesz choć jedną wskazówkę by stać się jeszcze lepszym ekspertem. Jak wcześniej napisałam, trudno o jedną uniwersalną receptę. Każdy jest inny! Znam dzieci 14-letnie, które nie wiedziały (teraz już wiedzą:) co to znaczy skoncentrować się. Znam dzieci 10-letnie, które już doskonale wiedzą jak się koncentrować. Umiejętność koncentracji uwagi wykorzystują w sporcie i w szkole. Każdy rozwija się swoim indywidualnym tempem. Warto ten rozwój obserwować i z jednej strony stymulować a z drugiej wspierać.

Proponuję zatem następującą formułę. Ja wydaję przyjęcie. Dbam o czystość i dekorację pomieszczenia i przyrządzam potrawy, tzn. staram się napisać felieton, który będzie zgodny z najnowszą wiedzą, jednocześnie ciekawy i inspirujący. Ponieważ nie znam Cię osobiście, staram się przygotować (przedstawić) to co smakowało (działało) w przypadkach innych osób. Jeśli już przyjąłeś/przyjęłaś zaproszenie na to przyjęcie (przeczytałeś/-aś felieton) to spróbuj dań. Być może znajdziesz coś co Ci smakuje, być może wykorzystasz przepis na nowe danie, czyli dowiesz się i nauczysz czegoś nowego. Na przyjęciu nie wszystkie dania będą Ci smakowały, co nie znaczy, że podejdziesz do gospodarzy i zarzucisz im, że to czy inne danie ma wg Ciebie okropny smak i w związku z tym całe przyjęcie jest fatalne. Być może to danie nie smakuje tylko Tobie.Jeśli jednak uznasz, że tak jest (tzn. że ja wydaję niedobre przyjęcia) to pewnie więcej nie przyjdziesz. Ale czy jedno danie decyduje o całym przyjęciu?

W zamyśle mam cykl felietonów, więc myślę, że znajdziesz coś dla siebie i swojego małego/młodego mistrza.

Kiedy jeszcze studiowałam, niektórzy wykładowcy czasami opowiadali historie o swoich rodzinach i znajomych. Wszyscy studenci słuchali z wielkim zainteresowaniem. Potem przyszła refleksja: czy ja jestem tu po to, żeby słuchać o ich prywatnych sprawach? Teraz wiem, że to były najbardziej wartościowe wykłady. Te teorie i zasady, które były zilustrowane przykładami z życia moich wykładowców pamiętam najlepiej, żeby przypomnieć sobie inne, zaglądam do podręczników. Tak też potraktuj przykładowe wypowiedzi zawarte w felietonach: jako ilustrację, sposób na lepsze zapamiętanie reguły a nie jeden jedyny i niezastąpiony sposób postępowania doskonałego rodzica.

felietonie „Takie same tylko inne”napisałam o tym, że warto najpierw pochwalić a potem pokazać co zrobić inaczej, lepiej. Nikt tego nie skomentował (nie zauważył?). Dzięki przykładowi z nogami i rękami wszyscy, którzy się zaangażowali w dyskusję lepiej zapamiętają regułę: najpierw pochwal, potem pokaż co można robić lepiej, niezależnie czy jesteś trenerem, czy rodzicem. Decyzja czy tę wiedzę zastosujesz czy nie należy do Ciebie.

Kiedyś widziałam grupę dzieciaków w sportowych czapkach z napisem „Wiedza to klucz do sukcesu”. Najpierw trzeba ten klucz/wiedzę mieć, ale potem żeby wiedzę przekuć w sukces trzeba ją zastosować. Wiedza jest kluczem do sukcesu, ale tylko wtedy, gdy jej właściwie użyjemy. Tak jak trzeba użyć klucza, żeby otworzyć drzwi. Krótko „mówiąc” najlepszą praktyką jest teoria.

Wiem, że nie ma doskonałych dzieci, rodziców, trenerów, sędziów, psychologów. Wierzę, że jest wielu takich, którzy dążą do doskonałości. To Ci, którzy szukają wiedzy i ją stosują.

Do zobaczenia na drodze do doskonałości.

Małgorzata Krasuska, psycholog sportu.Autorka współpracujezPracownią Psychologiczną Centralnego Ośrodka Medycyny SportowejwWarszawie.

Źródło: www.plywacy.com

5. Jak powinny wyglądać relacje rodziców z trenerem?

Rodzice odgrywają bardzo ważną rolę w rozwoju kariery młodego sportowca. Warto jednak pamiętać, że ich niewłaściwa postawa może stać się przyczyną zaburzeń w relacji trener – zawodnik. Sami trenerzy dość często mówią, że to właśnie kształtowanie relacji z rodzicami uważają za najtrudniejsze.

Relacje trenera z rodzicami są niemal tak ważne, jak relacje z zawodnikami. Śmiało można powiedzieć, że kompletny zespół to trener – sportowiec – rodzic. Aby taki złożony organizm mógł dobrze funkcjonować konieczne jest jednoznaczne i wyraźne określenie ról.

Rolą trenera jest trenowanie, udzielanie instrukcji, wzmacnianie właściwego zaangażowania zarówno sportowców jak i ich rodziców. Rolą rodziców jest kibicowanie, zachęcanie, wspieranie, wychowywanie swoich dzieci, a także szanowanie stanowiska trenera.

W większości trenerzy są zgodni, że najwięcej problemów wynika właśnie z braku jednoznacznego określenia ról w układzie trener – sportowiec – rodzic. Jeśli dodać do tego fakt, że zachowania rodziców maja głównie podłoże emocjonalne to dochodzimy do sytuacji, w której rodzic próbuje trenować swoje dziecko, nie będąc jego trenerem.

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na inne częste problemy w relacjach rodzic-trener:
– cele stawiane przez rodziców nie są celami trenera,
– rodzice podważają autorytet trenera,
– rodzice realizują swoje marzenia poprzez dziecko,
– brak otwartej komunikacji rodzic-trener,
– rodzice ignorują zalecenia trenera.

Jest oczywiste, że rodzice, którzy angażują się w proces treningowy swoich dzieci robią to "dla ich dobra". To przecież oni najlepiej wiedzą co jest dobre dla ich pociech. Nic jednak bardziej mylnego! Gdy mowa o sporcie, statystyki mówią same za siebie. "W opinii trenerów: 36,86 procent rodziców szkodzi w rozwoju swoich dzieci, 58,58 procent pozytywnie wpływa na rozwój dziecka, 5,56 procent pozostaje obojętna w stosunku do działalności sportowej dziecka” (Juśkiewicz).

Powyższe rozważania prowadzą do konkluzji, że czynnikami, które najmocniej odbijają się na relacji rodzic-trener są: komunikacja, zaufanie, współpraca (wspólne wytyczanie celów), szacunek, uczciwość.

Zaś kluczem do uniknięcia problemów, pozwalającym zapobiegać konfliktom na linii rodzice-trener mógłby być program współpracy z rodzicami obejmujący między innymi:
– zapoznanie rodziców z trenerem, pomocnikami, programem szkolenia,
– przedstawienie istoty sportu i związanych z nim zagrożeń, – przybliżenie celów zespołu,
– przedstawienie oczekiwań w stosunku do zawodników, jak i ich rodziców,
–ustanowienie linii komunikacji między trenerem a rodzicami,
–zachęcanie rodziców do współpracy.

Autorem tekstu jest Monika Gwiazdowska, absolwentka Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego i 
praktyk Neurolingwistycznego Programowania. Ukończyła także Podyplomowe Studia Psychologii Sportu na Akademii Wychowania Fizycznego oraz Podyplomową Szkołę Treningu i Warsztatu Psychologicznego w Ośrodku Pomocy i Edukacji Psychologicznej. Aktualnie pracuje jako psycholog sportu w Carolina Medical Center.

Źródło: www.extreme.tvp.pl

do góry więcej wersja klasyczna
Wiadomości (utwórz nową)
Brak nieprzeczytanych wiadomości